środa, 11 czerwca 2014

Koty koty...ach te koty:)


***
Witam dzisiaj po krótkiej nieobecności:) ..witam na kocio;) hi hi:)
..ponieważ dzisiejszą inspiracją do wpisu stał się Klub Kota Jasna 8:)
gdzie chętnie dołączyłam do zabawy/konkursu o tematyce kotów właśnie:)

Zatem prezentuję tutaj u siebie zdjęcia moich trzech futrzastych kocich Towarzyszy:)

***
Zacznę od Mili, którą już poznaliście wcześniej, a której mnogość zdjęć sprawia, iż wręcz nie mogę się zdecydować które jest naj:))) hi hi:) ..ale wybrałam takie oto właśnie:



..gdzie pewnego wieczoru jak posąg dumnie siedziała na szafce i ani nie myślała stamtąd schodzić, widać dobrze jej tam było;) ...albo też energia, jaką wytworzyły pewne drobne elementy (o których kieeedyś napiszę;) przytrzymała ją tam na dłużej (koty przecież wyczuwają takie miejsca:)
..tak wiem, troszkę to tajemniczo brzmi;) hi hi:)
Lubię jak koty są takie pełne zamyślenia...jakby coś sobie wyobrażały, gdzieś w innej przestrzeni podróżowały....w sumie to takie właśnie tajemnicze zachowania mają:) Lubię też gdy Milka przydeptuje sobie swoją końcówkę ogonka przednimi łapkami:)) (właśnie tak jak na zdjęciu) jakby chciała mieć miękko pod swoimi królewskimi podusiami:)) hi hi:) Jest dość wyjątkową kotką, z długą historią, gdzie goszczą różne wydarzenia - i te dobre i te mniej dobre;) Zatem została jej przyklejona ksywka "Przygodowy Kot":) ..chyba lubi po prostu doświadczać życia w różny sposób;))
:)
***
Kolejny portret przedstawia Czarka (inaczej Czarusia, Czarkozjego, Czarosława, Czarego...:)
Oto On:


Pojawił się u nas w ogrodzie dwa lata temu (a może to będą już trzy..?) niewiadomo skąd, ot tak po prostu sobie szedł dróżką z naszymi ówczesnymi dwoma kotami (Milką i Dandim - Dandi to brat Milki, którego niestety już z nami nie ma, a był to Król kotów z wszelkimi królewskimi atrybutami, ale o nim zrobię kiedyś osobny wpis;)
Więc przybył do nas taki mały bury kotek, troszkę wystraszony, ale jakby mieszkał sobie tu już od dawna:) Nawet nasz pies przeszedł koło niego nie zwróciwszy uwagi, że to inny kot (wszystkie trzy były dość do siebie podobne:) Pamiętam, jak szliśmy wtedy na ogród na ognisko i sama z początku byłam zdziwiona, czy to aby mi się nie mieni w oczach...czy ja dobrze widzę..?? ..były dwa a są trzy ..koty..???
Zamieszkał najpierw w ogrodzie przy altanie, potem powoli oswajawszy się z nami i z otoczeniem (kotami i wówczas jednym psem) podchodził bliżej domu i...teraz jest już "właścicielem" jednego z pokoi, a konkretniej stołu w tym pokoju, gdzie ma swoje ulubione miejsce do drzemek:)
Też miał jedną przygodę z psem, ale uzdrowił się sam (był jeszcze trochę dziki i nijak nie dało się go do weterynarza zawieźć) ..no może nie tak całkiem sam;) bo bardzo mu w tym pomagałam ziołowymi okładami, np z rumianku (którego też sporo popijał;) ...i po dziurze w gardle nie ma już śladu:)
Taki to jest ten nasz Czaruś:)

***
W październiku ubiegłego roku, pewnego pięknego słonecznego przedpołudnia usłyszałam bardzo intrygujące dźwięki dobiegające z ogródka tuż przy domu, od strony ulicy. Moje zaskoczenie było ogromne, gdy ujrzałam małego rudego kotka wspinającego się po drewnianym ogrodzeniu - kombinował, chciał jakimś sposobem wskoczyć na balkon;) Więc wzięłam go do domku - był bardzo ufny w stosunku do ludzi, gdy tylko znalazł się u kogoś na rękach od razu zaczął głośno mruczeć i miętolić ubranie bardzo przy tym śliniąc:)))
Po kilku intensywnych dniach poszukiwań dla niego dobrego domu, postanowiliśmy że zostanie z nami - jakby nie było sam (lub z czyjąś pomocą;) wybrał sobie to miejsce z jakichś powodów;)
Więc został ten mały rozrabiaka i  po dziś dzień towarzyszy nam na każdym kroku:))

Oto Kokos:


...rudy rozrabiaka:)

Gdy się pojawił w naszym otoczeniu, Mili zareagowała po macoszemu...była obrażona, przyglądała mu się z lekką pogardą, no nie pałała zbytnio sympatią do niego (delikatnie rzecz ujmując;) Natomiast Czarek ucieszył się od pierwszego zwąchania:)) i właściwie od samego początku bawili się szaleńczo-radośnie:) ..a może mając podobne doświadczenia (obydwoje przecież się pojawili "znienacka" tylko w różnym czasie;) wiedzieli "jak to w życiu z ludźmi bywa";) ..to mieli takie swoje tematy do obgadania;)

Milka po dziś dzień jest do niego lekko zdystansowana, ale bywa że gonią się po całym domu a nawet i po drzewach w ogrodzie, przy czym Mira parska i fuczy nieraz baaaardzo głośno na tego rudego futrzaka;) (niekiedy także "trzaskając" go po tym rudym pyszczku;) ...więc te różne zachowania Królowej Mirosławy;) są zapewne spowodowane jej nastrojami w danej chwili:))


***
Oj, no to się rozpisałam o tych moich Towarzyszach:) ..no ale miłośnicy czterech futrzastych łapek dobrze znają ten stan, gdy się zaczyna opowiadać o tych różnych kocich psikusach - przygodach - zachowaniach:) 

Zatem Drogie Czytelniczki (bo chyba jeszcze nie ma tutaj żadnego Pana...a może jest..?) bądźcie wyrozumiałe dla moich wypracowań dotyczących zwierzęcych Przyjaciół:)



Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony u mnie komentarz, to wielce przyjemne poznać Wasze myśli, uczucia, opinie. Cieszę się, że chociaż wirtualnie możemy się tutaj spotkać
i w ten specyficzny sposób "porozmawiać":)

Dziękuję!:)




22 komentarze:

  1. Co za piękne portrety :-)
    Dziękuję za umieszczenie informacji o Konkursie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuję:) i pozdrowienia kolorowe posyłam:) ..od kotków również:))

      Usuń
  2. Uwielbiam Te Twoje opowieści, czyta się je z ogromnym zaciekawieniem, a kotki są niesamowite, jeśli mogę wyrazić swoją opinie na ich temat to oczywiście każdy jest jedyny w swoim rodzaju ale chyba rządzi Mili, na zdjęciu wygląda jak królowa, śliczna jest ale i dwóm pozostałym nic nie brakuje bo Czaruś jest oczywiście czarujący a Kokos to ładniutki rudzielec:)) Czekam na kolejne opowieści, pozdrawiam i macham kocią łapką:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że me opowieści tak się fajnie czytają:)
      ...a z kotami to tak właśnie jest, jak napisałaś.... teraz widzę, że hierarchicznie je ułożyłam... czyżby "przypadek"?;)
      Kokos właśnie mi towarzyszy, na śpiąco;) drzemie sobie na sofie rozłożony taki dłuuuugi:)))) Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Każdy cudny......każde zdjęcie niesamowite w inny sposób.....koty są w ogóle takie fotogeniczne :) .....wszystko pięknie i wzruszająco napisane.....ach zresztą wiesz, że lubię jak piszesz :) .....mam nadzieję, że i mnie niedługo uda się kilka takich futerek przygarnąć......jak tylko moja wieś stanie się faktem :)
    Rudziutki Kokos urzekł mnie chyba najbardziej ......miodzio :)
    Buziaczki Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokosik urzeka każdego:))) ..bo ma w sobie jeszcze sporo z takiego kociego dzieciaka-łobuziaka:) Uwielbiam patrzeć na niego jak śpi i przyjmuje przeróżne wyrafinowane wręcz pozycje których jeszcze u innych kotów nie widziałam;)
      Dziękuję Olu za wpis tutaj i u Ciebie:) ..a koci Przyjaciele pojawią się sami w Twoim nowym otoczeniu na wsi:) zobaczysz, jak się będą zjawiały niby to "przypadkiem";)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. No tak, królowa jest tylko jedna, ale Kokos przypomina mi bardzo sierściucha, który dawno temu był z nami. Kiedy go przygarnęliśmy był wyjątkowo brzydkim kociakiem - a myślałam, że nie ma brzydkich kotków:) Potem wyrósł na wyjątkowo pięknego, dostojnego, tłuściutkiego rudzielca - podobnego do Twojego...no może o kilka tonów jaśniejsze futerko, ale to samo łobuzerskie oko.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ..łobuzerskie oko :) fajnie napisałaś :) Zobaczymy, jaki z niego kocurek będzie, jak na razie figle mu cały czas w głowie siedzą:) i starsze koty czasami wymiękają;) hi hi:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Zapraszam Serdecznie do siebie oraz na rozdawajkę która trwa jeszcze tylko kilka dni. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne... I fajnie, że mają siebie i Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) ..razem tworzymy taką dość specyficzną "drużynę";)

      Usuń
  7. Piekne opowieśći :-)

    Rudzielec to moj faworyt ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) ..przekażę Kokosowi, ale tak szeptem, co by pozostałe nie usłyszały;) bo będą zazdrosne:)))

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję w swoim i kotków imieniu:)))

      Usuń
  9. Najbardziej podoba mi się posągowa piękność Mili:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:) Milka będzie zachwycona jak Jej przekażę Twoje słowa!!!:)))

      Usuń
  10. Jak to dobrze, że nie tylko ja miałam przerwę w blogowaniu :D Twoi towarzysze prezentują się pięknie!!! Milka zapozowała cudnie - na tym zdjęciu przywodzi mi na myśl Egipskie malowidła :) Czarosław faktycznie czaruje - jest uroczy!!! (Czarosław to wersja jego imienia, która najbardziej mi się podoba :D) A rudy Kokosek... jest cudny!!! Uwielbiam wszystko co rude, może dlatego, że sama urodziłam się z marchewkowymi włosami, i mój synek jak się urodził też był Rudzinkiem - teraz nam włosy "zblondziały", tylko odcień pozostał :D Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) takie przerwy są najwidoczniej czasami potrzebne ..ma się wtedy chwile na spojrzenie na pewne sprawy z innej perspektywy, co niekiedy jest bardzo ale to bardzo wskazane :)
      Czarosław to zwrot który rzeczywiście bardzo często używamy, gdy się do Czarusia tak zwracamy On patrzy głęboko w oczy takim mocnym spojrzeniem, który można wyraźnie odczuć:) Mirosława - egipska bogini:))) i takie porównanie też do niej pasuje:) ..a czy boginie czasami marudzą?? :))) hi hi:))
      Kokos wobec starszyzny z którą obcuje jest najbardziej zabawowym kociakiem, szybkim, zawadiackim i baaardzo łobuzerskim:) ..czy to też cechy osóbek obdarzonych przez Matkę Naturę tym cudnym kolorkiem?:)
      Wszelkie rudości są przepiękne:) Znam takiego jednego chłopczyka, który od urodzenia jest intensywnie rudy :) Pewnego razu przyglądałam się mu z zachwytem, że tak uroczo został uposażony:) Piękni są tacy ludzie, wyjątkowi:)
      Ciekawe, że kolor włosów może się tak naturalnie zmieniać, jak u Twojego Synka:) Natura co krok zaskakuje!!:)
      Serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Bosssskie są te Twoje Kociska!!! A już to pierwsze zdjęcie wymiata:))))))) Rozkoszne po prostu....

    OdpowiedzUsuń